Śladem ostatnich lat także w roku 2007 zostały zorganizowane letnie kampanie połączone ze spotkaniem z uzdrowieniem w centrach miast, głównie na Rynkach, w otwartej przestrzeni. Spotkania z uzdrowieniem były raczej główną częścią programu pod tytułem „Teraz Jezus”, w otoczeniu innych punktów wieczoru, takich jak koncert, występ teatralny i przemówienia. Zawsze wystawione było stoisko z Głosami Uzdrowienia i zawsze sprzedano różne egzemplarze, czasem nawet sporo. Wszystkie 'uzdrowieńcze' wydarzenie poprzedzone były sprawdzonymi od lat plakatami; Spotkanie z Uzdrowieniem.

Wydarzenia były na tyle owocne i powtarzające się, że nie sposób je wszystkie wymieć. Nawet poszczególne osoby zaangażowane we współpracę nie mówiły o wszystkim, czego doświadczały właśnie z nadmiaru lub powtarzalności uzdrowień. Uzdrowienia były zatem tymi skromnymi cudami przychodzącymi za sprawą wielu rąk dorosłych i młodzieży, z różnych miast i kościołów kilku wyznań, którzy mieli jedną wspólna cechę; osobiście należeli i wciąż należą do Jezusa Chrystusa, mocą którego i w imieniu którego uzdrawiali chorych. Organizatorem, z którym współpracowały różne kościoły znajdujące się na trasie obozu była Misja Chrześcijańskiego Przebudzenia wraz z Kościołem Chrześcijańskim „Jezus Żyje” z Kutna. Szczegółowe informacje o trasach tego właśnie sposobu działania mówi strona internetowa www.obozwedrowny.pl

W roku 2007 kampanie z uzdrowieniami odbyły się zgodnie z mapkami na pierwszej stronie, czyli odwiedziliśmy Jarocin, Borek Wlkp., Gostyń, Krobię, Rawicz, Kobylin, Koźmin Wlkp., Krotoszyn, Milicz, Sulmierzyce, Odolanów, Ostrów Wlkp., Kalisz i Pleszew. Druga trasa objęła: Mielec, Dębicę, Pilzna, Kołaczycę, Jasło, Biecz, Gorlice, Zakliczyn, Brzesko, Rzeszów.

Zdarzyły się miejsca, gdzie zainteresowanie było minimalne lub przestraszenie zbyt duże, natomiast w większości frekwencja znajdowała się na poziomie średnio 100 osób. Najwięcej zainteresowania było w Mielcu, gdzie publiczność zajęła praktycznie cały rynek i samo uzdrawianie pochłonęło przynajmniej godzinę naszego programu. Mogło tam być ok. 300 osób. Główne zdjęcie na stronie pierwszej przedstawia właśnie rynek w Mielcu, gdzie chyba wszystko sfotografował lokalny reporter (najwyższy facet z plecaczkiem). Drugie zdjęcie - po prawej na dole strony pierwszej przedstawia rynek w Kołaczycach. O każdym mieście dałoby się napisać osobne sprawozdanie, ale do tego ktoś musiałby etatowo zająć się pisaniem reportaży. Lokalnie co prawda takich nie zabrakło, ale ich artykuły trafiały do lokalnych gazet, radia, czy kablówki. Trudno byłoby nam to wychwycić nawet dla własnej ciekawości, skoro w każdym mieście byliśmy tylko jedną dobę. Tak więc udzielaliśmy wielu wywiadów a obietnice nadesłania na nasz adres danej gazety nie sprawdziły się.

Z punktu widzenia dziennikarskiego nasz błąd zasadniczo polegał na braku utrwalania chociażby w formie dźwiękowej codziennych relacji zdawanych wieczorem na spotkaniu organizacyjnym obozu. Na ten mądry pomysł wpadliśmy dopiero w autobusie w drodze powrotnej po zakończeniu ostatniej trasy. Dlatego poniższe relacje są zdawkowym sprawozdaniem zmęczonych obozowiczów, a właściwie ich resztek, którzy gwoli uprzejmości dla jednego nadgorliwca powiedzieli parę słów do dyktafonu.

Oto wypowiedzi niektórych uczestników Obozów na temat przykładowych doświadczeń podczas spotkań z uzdrowieniem;
Kasia ze Świebodzina
Pamiętam jedno szczególne świadectwo z Mielca, ponieważ sama mam chore oczy, a już od kilku lat modlę się, żeby Bóg je uzdrowił. Dlatego podchodząc do uzdrawiania innych modliłam się; spraw Panie, żebym nie modliła się o nikogo, kto ma chore oczy. A gdy podeszłam do pierwszej osoby, była to kobieta, która miała jaskrę. Była w ciemnych okularach, mówiła, że strasznie bolą ją oczy, że ma mgłę i w ogóle bardzo słabo widzi. Tak więc z trudem, myśląc; Panie Jezu, Ty wiesz co robisz, położyłam na nią ręce i modliłam się o jej oczy. Po chwili zapytałam się jej, czy czuje jakąś różnicę. Odpowiedziała mi, że może doskonale odczytać wszystkie małe i duże litery na szyldzie, który znajdował się od nas jakieś 30 metrów.

Marysia z Kutna
Zawsze było tak, że ktoś czuł ciepło, niektórzy mówili też, że czują się lepiej, że wiedzą i wierzą w to. Mieli tyle wiary. Mówili, że wierzyli i stwierdzali, że coś się zdarzyło, że jest lepiej.

Maciek z Poznania
Ja najbardziej przeżywałem nasze modlitwy o stany psychiczne ludzi. Parę razy bardzo mocno czułem, że życie tej osoby się zmienia.

Gosia ze Świebodzina
Świadectwo z Mielca; modliłam się o kobietę, która miała sztywną rękę i ruszała tylko jej końcem. W pewnym momencie podczas modlitwy zaczęła mówić; ale mi fajnie. Po chwili zobaczyłam, że ona zgina całą tą rękę a palce może zginać w pięść.

Bartek ze Starachowic
W Brzesku pewien człowiek powiedział, że ma niewładne nogi, że nie czuje ich w ogóle. Zacząłem się o niego modlić i nagle poczuł krążenie w stopach i zaczął czuć nogi. Alleluja, Jezus Żyje.

Łukasz z Odolanowa
W Pleszewie był człowiek, który przeżył uzdrowienie w obu kolanach. Kobieta przejrzała, tzn. zrobiło się jaśniej w jej oczach. W Rzeszowie dziecko cierpiało na ból brzucha i głowy i dolegliwości ustały nagle. W ogóle ludzie odczuwali moc Bożą. Pewien alkoholik w Brzesku powiedział po uzdrowieniu; co żeście ze mną zrobili!? Idę do domu! Pastor z Brzeska dodał, że po przyjęciu uzdrowienia człowiek ten poszedł wylać alkohol, okazał się nagle trzeźwym, pomimo że przyszedł pod wpływem alkoholu i powrócił do nas, aby zapytać się, co się z nim stało, że nagle odechciało mu się pić i poczuł pewność, że nie wróci do alkoholu.

Daniel z Odolanowa
Modliłem się o kobietę, którą bardzo bolała głowa i kręgosłup. Poczuła się świetnie, doznała mocy Bożej, a nie mogła ruszać głową. Po uzdrowieniu mogła normalnie ruszać i skręcać głową, głowa i kręgosłup przestały boleć, bardzo się cieszyła.


ww. relacje przygotował Daniel Rosa z Odolanowa,
reportaż napisał Jerzy Przeradowski